Ale na drugi dzie, by to wtorek, pojechaem do Brzozwki. Zatskniem za Mirk i czeka do umwionego spotkania w niedziel, wydao mi si niemoliwe, pojechaem na rowerze, skrtami. Bya noc, kiedy przybyem na miejsce. Wie ju spaa, ale zapukaem w okno bez wahania. W czasie partyzantki Mirka zdya si przyzwyczai do tego, e zjawiaem si o rnych porach. 